Są ludzie, którym nie chce się permanentnie (Bartku wiesz o kim mowa, prawda?). U mnie zaś zależy jak leży, a konkretnie zależy ile płacą. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Ja sądzę odwrotnie; mnie pieniądze szczęście dają, szczególnie w momencie gdy się ich pozbywam. Mówcie co chcecie, niech będzie nawet że się chwalę, ale uwielbiam wyjść do restauracji/klubu/baru/kina/gdziekolwiek, nie myśląc o tym ile mam w portfelu tudzież na koncie. Po prostu lubię gdzieś wyjść, a niestety PLNy są potrzebne zawsze i wszędzie.

Tyle o mnie, zmierzam teraz w kierunku ludzi, którzy narzekają, jęczą i w ogóle ciągle im źle z powodów finansowych właśnie. Niestety, znakomita większość tych ludzi wykonuje małpią robotę. Odgrzewać kotlety w McDonaldzie lub nabijać produkty na kasę (która pokazuje ile trzeba wydać reszty, co niektórym nie przeszkadza w pomyłkach!), może byle osioł/oślica. Żadna praca nie hańbi ktoś rzeknie – owszem, nie hańbi, dopóki jest to praca, a nie wyzysk na granicy niewolnictwa. Ale jeśli ktoś się na to godzi, to niech nie kradnie twierdząc, że musi wyjść na swoje(przykład z życia wzięty!). Skoro wyżej wyceniasz swoją pracę: idź do szefa, poproś i poproś o podwyżkę, ew. szukaj innej pracy. Nie ma przebacz.

Czytaj resztę wpisu »

Moje życie 2.0

maj 18, 2008

Dawno nie pisałem. Powody w zasadzie były, ale z reguły brakowało czasu.

Stało się jednak coś czym wcale nie chcę się dzielić, ale czuję że powinienem. Śmierć jeszcze nigdy nie była tak blisko. Nigdy nie myślałem, że w trakcie dachowania, 50 metrach jazdy do góry nogami (całe szczęście – tyłem, dzięki temu mogę to pisać), kiedy ziemia dostawała się do wnętrza pojazdu i moich niezamkniętych oczu, nie będę się bał. Po raz kolejny zaskoczyłem sam siebie. Nie bałem się. W ogóle.

Czytaj resztę wpisu »