Tik tak, czasu brak
luty 4, 2008
Krótko: brakuje mi czasu. Nie żebym narzekał, ale luty będzie jednym z tych miesięcy, kiedy wydaje mi się że 7 dni to zdecydowanie za mało, a 24h to ilość godzin zupełnie niewystarczająca by sprostać wszystkim obowiązkom. A wypadałoby przecież czasem spać. Lubię to, choć momentami jestem przerażony.
Miało być też coś o Cloverfield (aka Project: Monster ), ale nie ma sensu pisać. Film kiepski, nie warty pieniędzy wydanych na bilet. Niestety.
Wybaczcie, że tak mało - wracam do pracy. Kiedy tylko znajdę czas (a nie mam nawet kiedy go szukać!) napiszę więcej.
ps Spójrzcie na dziewczynę – jest coś diabelskiego w tej niewinności, prawda?
no jest cos np. farbowany blond
Nie wazne, ze dziewczyna ma 14 lat. Wazne ze mlodo wyglada ; – ))))
Czas terroryzuje tak samo – czy to z jego braku, czy też z nieuchronnego momentami przepływanie przez palce w chwilach zwątpienia i oczekiwania.
Jest źle, kiedy ludzie skupiają się na nim, zamykają go w miarach, jednostkach, i jest niedobrze, w gruncie rzeczy, kiedy zapomina sie o jego istnieniu, bo w ułamku sekundy stajesz się wykluczony z grona obywateli rzeczywistości. Uciekanie też zdaje się na nic, bo o ile mi wiadomo, czas jest wszędzie (nawet w dupie) i chcąc nie chcąc w końcu gdzieś Cię dopadnie.
Mnie pozostało jak Piłsudski, wić się jak żmija między jendym obozem ‘czasowiczow’ a drugim, szukając złotego środka. Ciągle. I od nowa. I tak przez całą wieczność.
Co Ty na to?
Pocieszę Cię. Na pewno nie przez całą wieczność – w końcu i tak zjedzą Cię robaki. Ja lubię mieć czas pod kontrolą. Chociaż przyznam, że nie miałem nic przeciw gdy spotykałem się z kobieta, która była “Czasoprzyspieszaczem”. Ale przyjemności zawsze mają swoją cenę – w tym wypadku było warto. Normalnie nie lubię kiedy czasu brakuje.
Trzymam się pewnej dość specyficznej, acz mało logicznej dla racjonalistów i skurwieli teorii. Zakładając, że śmierć przychodzi złączona ze stanem świadomości podobnym do tego który towarzyszy nam wraz z zasypianiem, to siłą rzeczy rozciągliwość i bezkształt czasu są tam obecne. Dla wyjaśnienia podam przykład; stan czynnościowy ośrodkowego układu nerwowego, jakim jest sen ma właściwości rozciągania czasu,podczas snu wizualizuje się nam dana akcja, która dla naszej świadomości trwa ułamek sekundy- aż do momentu wybudzenia. W rzeczywistości, upływa znacznie więcej czasu- do kilku godzin, w przypadkach wprowadzenia świadomości w pokrewne stany: hipnozy, śpiączki, rozciągnięcie czasu przybiera wymiar dni, miesięcy a nawet lat.
Ja osobiście przyjmuje postawę, która wyznaje istnienie świadomości, uniezależniającej się od ciała w momencie śmierci. Świadomości, która chwyta ostatni impuls enrgii fizycznych neuronów do przeciągnięcia ostatniej mentalnej wizualizacji.